*
mdli rzeczywistość
jak zbyt słodkie nadzienie
świątecznej strucli
kruszy się całe jutro
zbyt grubo lukrowane
*
(12.2025) STRUCLA
*
czar starych książek
czytanych na okrągło
wciąż na mnie działa
świeci odbitym światłem
szelest umownych wzruszeń
*
(12.2025)
NOCNE CZYTANIE
*
Alfred pozdrawia
myśli jak czarne ptaki
wciąż atakują
głód walki z siłą wiatru
instynkt przeciw zwątpieniu
*
(12.2025)
HITCHCOCK
*
dobre intencje
jak wyblakła tapeta
co się znudziła
idealizm nie przeżył
siły zderzenia z życiem
*
(12.2025)
DOBRE INTENCJE
*
listopadowy
świt się wyłania z mroku
wśród mgły szarzeje
z codziennym bólem głowy
sobota niewyspana
*
(11.2025) SOBOTA
*
nikt nie zrozumie
kroniki nieistnienia
bez dat i rozstań
nie mają sensu lata
sznurkami powiązane
*
(11.2025)
BEZSENSOWNE
*
wchodzę w czas deszczu
ścieżką między kroplami
w jesiennym rytmie
zapalają się światła
rozkwitają kałuże
*
(11.2025) WIECZORNY
SPACER
*
w tym roku jakoś
jesień nie chce być złota
zieleń czernieje
chore liście spadają
bez perspektyw odlotu
*
(10.2025) W TYM
ROKU
*
pozarastały
czarne dziury w pamięci
pajęczynami
pomylone zaułki
niedokończonych wspomnień
*
(10.2025) DZIURY
*
jestem zmęczona
choć to zaledwie ranek
przywilej wieku
tak się móc wylegiwać
w bruzdach czasu na wynos
*
(10.2025)
PRZYWILEJ
*
labirynt złudzeń
iluzje zamiast faktów
żadnych wskazówek
odbija mi się czkawką
myślenie życzeniowe
*
(09.2025) CZKAWKA
*
świat pełen wrogów
ludzie i pasożyty
wszędzie pułapki
próbując uciec myślom
przeszłość podstawia nogę
*
(09.2025)
TEORIE SPISKOWE
*
srebrny od rosy
nadmiar słów i porównań
poranny trening
naprężają się zwoje
zlasowany mózg trzeszczy
*
(09.2025)
PORANNY TRENING
*
smutna niedziela
zieleń więdnie zmęczeniem
wrześniowych rozstań
lato to już historia
nikt jej nie zapamięta
*
(09.2025) DO ZAPOMNIENIA
*
błazen wytrzeźwiał
i nie jest już zabawny
nikt się nie śmieje
pozorowana przyjaźń
nie zaliczyła testu
*
(08.2025) TAK
TO JEST
*
diariusz pogody
zapiski o kaprysach
dni i przemijań
ciągle gdzieś coś przekwita
lato kufry pakuje
*
(08.2025)
ZAPISKI O POGODZIE
*
czasami znikam
bo mnie dławi
chwil darowanych filantropia
wtedy zabijam to co kocham
zanim mnie ono
zdąży zabić
*
(08.2025)
CZASAMI ZNIKAM
*
moja samotność
jak opuszczony ogród
zarasta ciszą
milkną kolejne ptaki
wiatr nabrał deszczu w usta
*
(08.2025)
OPUSZCZONY OGRÓD
*
świat mi się skończył
i dawno już mnie nie ma
choć ciągle jestem
jak zbędny cień na ścianie
w domu do wyburzenia
*
(07.2025) CIEŃ
*
krzyczę milczeniem
aż pęka deszczem niebo
krwawię myślami
to lato mnie zabija
z pięknym wyrachowaniem
*
(07.2025) TO LATO
*
tępo bezmyślne
krowio ograniczone
ale nie dojne
nie mają wątpliwości
depcząc cudze ogrody
*
(07.2025)
ZNAJOME KROWY
*
wypadam z rytmu
i nic mi się nie zgadza
wiersz źle uszyty
kłuje oczy i usta
brzmieniem kiepskich poprawek
*
(06.2025) ZEPSUTY WIERSZ
*
skąd to się wzięło
nic z tego nie rozumiem
przecież uczyłam
by nie wyrywać skrzydeł
nie kopać leżącego
*
(06.2025) UCZYŁAM
*
czasami klęska
ma wymiar gorzkiej pustki
i czarnej ciszy
kiedy przestanę istnieć
nic po mnie nie zostanie
*
(06.2025) AWARIA
SYSTEMU
*
w oczach mam miękkość
jasnych kolorów wiosny
kwieciste płótna
plusze i aksamity
koronki i jedwabie
*
(05.2025)
TEKSTYLIA OGRODOWE
*
szalone wizje
artysta bez papierów
znowu szokuje
potyka się co słowo
krytyk źle opłacony
*
(05.2025)
OBRAZKI Z WYSTAWY
*
znów to czujecie
perystaltyka jelit
brzmi jednoznacznie
dajcie spokój motylom
brzuch to nie miejsce dla nich
*
(05.2025)
WIOSENNE DZIEWCZYNY
*
prawdziwa wiosna
jak bajka na sterydach
kipi zielenią
zdaje maturę kasztan
przez chwilę znowu młody
*
(05.2025) MAJ
*
pachnie młodością
jeszcze nie opatrzona
krzykliwa zieleń
czas mnie już nie pamięta
a wiosna wciąż ta sama
*
(04.2025) DZISIEJSZA WIOSNA
*
wiosennym deszczem
brukowane ulice
świecą w ciemności
echo zgubionych myśli
liczy nagie latarnie
*
(04.2025) NOCNY SPACER
*
w objęciach słońca
żółte koronki wiosny
tańczą w ogrodzie
niebo wyszczerza błękit
w uśmiechu mimowolnym
*
(04.2025) FORSYCJE
*
niedoceniane
moje jedwabne życie
ma szary kolor
zaczynam je dostrzegać
dopiero kiedy gaśnie
*
(03.2025) NIEDOCENIANE
*
rodzaj głupoty
zależy od człowieka
od charakteru
przypadek pokazuje
prawdziwą twarz geniusza
*
(03.2025) PRZYPADKOWO
*
znam to uczucie
stara dusza nie boli
ona wysycha
ciało wciąż nie kojarzy
trudności z oddychaniem
*
(03.2025) STARA DUSZA
*
z premedytacją
wygaszam w sobie ludzi
wykruszam pamięć
otrząsam z butów pośpiech
gdy gna na wstecznym biegu
*
(02.2025) Z PREMEDYTACJĄ
*
szczerze do bólu
bez ulgi znieczulenia
tną czyjeś słowa
czemu ciągle mnie dziwi
los chwastów przesądzony
*
(02.2025) PRZEGIĘCIE
*
wciskam na siłę
kiczowate nastroje
i pstre kolory
przebłysk doskonałości
dławię czkawką tandety
*
(02.2025) NA SIŁĘ
*
najlepsze lata
za mało o nich wiemy
by je rozpoznać
znikają bezpowrotnie
wciąż niezauważane
*
(01.2025) NAJLEPSZE LATA
*
scenicznym szeptem
okrywam nagie ciało
stare i brzydkie
spękana kora skóry
poddaje się czasowi
*
(01.2025) SZEPTY FIGOWYCH
LISTKÓW

*
w pętlach podwórek
pękają supernowe
chwiejna nadzieja
rysuje mapy ścieżek
w pisaną wiatrem przyszłość
*
(01.2025) NOWOROCZNE FAJERWERKI